
Wakacje mają się ku końcowi więc pora na małą refleksję naszej grupy.
Ten rok zaczęliśmy jak zawsze od udziału w konkursie modelarskim w Bytomiu, na który wybraliśmy się w trzy osoby - klasyczna ekipa, klasyczny plan i zero (pozornie) niespodzianek. Z samego rana pakowanie modeli, obowiązkowe „czy na pewno wszystko wzięliśmy?” i w drogę. Na miejscu jak zwykle klimat był super: stoły pełne świetnych prac, rozmowy o farbach, washach, kalkach i tych drobnych patentach, które każdy ma swoje. Fajnie było też po prostu spotkać znajome twarze, pogadać chwilę z ludźmi, którzy jarają się tym samym, i złapać trochę motywacji na kolejne projekty. Noc była arcyciekawa - serio, momentami jak urywki ze znanego filmu KacVegas, tylko zamiast kasyna mieliśmy Bytomską rzeczywistość i nasze własne „genialne” pomysły. Było trochę śmiechu, trochę chaosu, trochę spontanicznych akcji i to uczucie, że z każdą godziną robi się coraz bardziej absurdalnie, ale w najlepszy możliwy sposób. Co chwilę coś nas zaskakiwało, ktoś opowiadał historię, która brzmiała jak zmyślona, a jednak wydarzyła się naprawdę. Taki miks przypadków i dobrego humoru, że do teraz dałoby się z tego zmontować niezły materiał „behind the scenes”. W sumie z konkursu nic nie przywieźliśmy - żadnych dyplomów, żadnych pucharów, nawet symbolicznego wyróżnienia - ale za to wróciliśmy z czymś dużo lepszym: pozyskaliśmy nowego członka (jak to brzmi :)) naszej grupy. I to jest ten moment, kiedy człowiek sobie uświadamia, że nie zawsze chodzi o nagrody, tylko o ekipę, atmosferę i to, że po drodze dzieją się rzeczy, których nie da się zaplanować. Przy okazji, zgodnie z tradycją, przyznaliśmy również naszego kultowego granata z cyklu #widzinomsie. Dla wtajemniczonych to jest honor, dla reszty zagadka, a dla nas kolejny mały rytuał, który sprawia, że te wyjazdy są nasze i nie do podrobienia.

Kolejnym marcowym przystankiem był konkurs u naszego południowego sąsiada, a przyjaciela - Romana Michalko - w pobliskim Svitie. To naprawdę „rzut kamieniem”, więc aż się prosiło, żeby podskoczyć choć na chwilę, zobaczyć znajome twarze i złapać trochę konkursowej atmosfery bez wielkiej logistyki. Wyszła z tego mega fajna, jednodniowa imprezka - taka na luzie, ale z konkretnym poziomem, gdzie można i pooglądać świetne modele, i pogada, a przy tym nie wyjeżdżać na pół tygodnia. Wybraliśmy się tam razem z Łukaszem, więc było też towarzystwo do spacerowania między stołami i komentowania, co komu wyszło najlepiej. No i na miejscu zostawiliśmy naszą oryginalną nagrodę #widzinomsie (taki mały smaczek i pamiątka, która zawsze wywołuje uśmiech), a dodatkowo - jako członek IPMS Polska - miałem też okazję wręczyć kultowe ipmsowskie skrzydełka, czyli ten klasyczny symbol wyróżnienia.
No i nadszedł kwiecień, a to oznacza jedno: MOSONSHOW - coroczny punkt obowiązkowy w naszym modelarskim kalendarzu.
Na ten wyjazd pojechaliśmy łącznie w cztery osoby oraz z jednym młodym uczestnikiem. Do naszej ekipy dołączył Michał z Częstochowy, który nie tylko świetnie wpasował się organizacyjnie, ale również formalnie stał się jednym z nas, wzmacniając skład i energię całej grupy. Węgry - uwielbiam to miejsce: znakomita atmosfera, życzliwość i otwartość środowiska, a przede wszystkim wspaniali modelarze. Na miejscu czekały na nas setki świetnych modeli w różnych skalach i kategoriach - od lotnictwa, przez pojazdy pancerne, po dioramy i figurki - dopracowane w detalach, z ciekawymi technikami malowania, weatheringu i prezentacji. Ogromne wrażenie zrobiła też gigantyczna giełda modelarska: stoiska producentów, dystrybutorów i prywatnych sprzedawców, trudno dostępne zestawy, nowości, dodatki, kalkomanie, narzędzia, farby i chemię - praktycznie cały modelarski świat w jednym miejscu. Nie zabrakło również emocji konkursowych - „Granat” także znalazł swojego zwycięzcę #widzinomsie. Oczywiście odbyło się również spotkanie Ambasadorów Eastmodels - dla mnie to ważny element wyjazdu, bo to nie tylko współpraca, ale przede wszystkim relacje i zaufanie. To wspaniała rodzina, którą stworzył mój przyjaciel Jan Moravcik, a ja mam zaszczyt należeć do tej ekipy. Na koniec pozdrowienia także dla naszych Tomcasky - ekipy u której zawsze można uzupełnić „paliwo”.
W tym roku Ciupagi nie będzie z wiadomych względów, ale mamy nadzieję wystartować z konkursem w przyszłym roku.
W czerwcu Łukasz pojechał sam do stolicy na konkurs modelarzy figurowych Kontrast. Było też Panzershow w Czechach - świetne miejsce, które kocham nie tylko ja. W tym roku było naprawdę rewelacyjnie: super światło i klimatyzacja w pomieszczeniu bardzo umiliły wyjazd. Później pojechaliśmy razem z Łukaszem, a na miejscu spotkaliśmy resztę chłopaków z naszej ekipy.
#widzinomsie powędrowało za kawał dobrej podwodnej roboty.

Jeszcze podczas wakacji spotkaliśmy się w naszym gronie, ustalenia były zobaczymy co wyjdzie.

Pamiętacie Eastmodels Challenge 24H, podczas którego przez całą dobę - bez większych przerw na sen - składaliśmy model samolotu Zlin? No to właśnie ten wakacyjny projekt zmienił właściciela! Wystawiliśmy go na aukcję charytatywną dla chorego chłopaka, dorzucając do zestawu także puchar z wyzwania, żeby całość miała jeszcze fajniejszą historię i wartość dla nowego właściciela. Model znalazł nabywcę, aukcja poszła naprawdę dobrze, a konto zbiórki zostało zasilone wylicytowaną kwotą, co daje mega dużo satysfakcji. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że coś, co powstało z naszej pasji i odrobiny szaleństwa w 24 godziny, realnie przełożyło się na pomoc - i to cieszy nas najbardziej. Dzięki Jarku !!!


Co przyniesie jesień? Zobaczymy - jak zwykle o tej porze roku wszystko trochę przyspiesza, a jednocześnie pogoda potrafi pokrzyżować plany. Na razie celujemy w kilka fajnych wypadów: w planach jest wyjazd do Świdnicy, gdzie liczymy na dobrą atmosferę, dużo modeli do obejrzenia i trochę inspiracji. Druga ekipa jedzie do Łasku, który znowu wraca na modelarską mapę i zapowiada się ciekawie. A w październiku dorzucamy jeszcze mocniejsze tempo, bo bierzemy udział w modelarskim maratonie na Słowacji - czyli 24h maraton w sklejaniu modeli i pewnie klasycznie trochę niewyspania, ale właśnie za to to lubimy. Na tym kończę i do zobaczenia na modelarskim szlaku - jak gdzieś wpadniecie, to zagadajcie, pogadamy o projektach i nowościach.
Pozdrowienia dla wszystkich!

/grzegorz